Wpisy z tagiem: pc

wtorek, 23 lutego 2010
Medal of Honor i Battlefield Bad Company 2 nie będą ze sobą konkurować

Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że dwie nowe gry ze stajni EA - Battlefield Bad Company 2 i Medal of Honor w założeniach nie będą ze sobą konkurować. W założeniach Nowy MOH ma być jak przekaz CNN, a jaki humor może prezentować Bad Company- to już wiemy po części pierwszej.

Zastanawia mnie tylko jedno, rzecz na której bardzo mi zależy. Czy obie gry nie będą też konkurować ze sobą jeśli chodzi o multiplayer? czy możemy więc liczyć na multi zbliżone bardziej do MW2 niż BC2? Liczę na to, że tak. A jak będzie? zobaczymy.

Jedno jest pewne - cieszy fakt, że twórcy Medal of Honor zdają sobie sprawę, że robienie kolejnej wersji Battlefielda, ( tylko z brodą  ;) ) nie przyniosło by nic dobrego spółce, ani nam graczom :)

czwartek, 18 lutego 2010
Darmowe DLC do Bad Company 2 tylko dla pierwszego właściciela

Zgodnie z panującą ostatnio modą, wraz z premierą Bad Company 2 każdy z kupujących grę otrzyma unikatowy kod VIP, który pozwoli mu na pobranie specjalnej dodatkowej zawartości. Oczywiście kod będzie jednorazowy i wykorzystać go będzie mógła tylko ta osoba, która zakupi Bad Company2 w sklepie, a nie z "drugiej ręki".

Z jednej strony to oczywiście spore uderzenie w piratów, bo pewnie sporo z nich będzie zainteresowane takim DLC, ale z drugiej strony to uderzy w rynek wtórny - bo żeby dorwać to DLC mając kopię używaną trzeba będzie zapłacić 15 zielonych...

Podoba się wam takie rozwiązanie?

21:00, don_wroc_love
Link Komentarze (2) »
środa, 17 lutego 2010
Screeny z Fallout New Vegas - skany

W sieci pojawiły się skany na których można sobie obejrzeć Fallout New Vegas. Co prawda pojawiły się jakiś czas temu, ale chyba lepiej późno niż wcale...

Prawda, że niewiele to się różni od Fallouta 3?

większe skany możecie znaleźć TUTAJ

a TUTAJ garść analiz

tego teasera ;)

wtorek, 16 lutego 2010
Bad Company 2 gameplay z IIWŚ

W sieci pojawił się film (po polsku!) prezentujący rozgrywkę z Bad Company 2 rozgrywającą się w czasach II WŚ. Obejrzałem... taki jakiś... dziwny... Wy też macie wrażenie, że ta misja wygląda jakby była dodana "na siłę"?

UWAGA SPOJLERY!

LINK

EDIT: a jak ktoś się zastanawiał, czy w polskiej wersji językowej będzie odpowiednio dużo "mięsa" w słownictwie... to początek tego filmu powinien rozwiać jego wątpliwości ;)

22:20, don_wroc_love
Link Komentarze (1) »
środa, 03 lutego 2010
Reklama w grach to same plusy

Nie przeczytaliście źle. Ja naprawdę zatytułowałem tego art'a "Reklama w grach to same plusy". A zatytułowałem go tak dlatego, że uważam że nie tylko nie powinno się psioczyć na  umieszczanie reklam w grach, ale, przy pewnych założeniach, pożądać sytuacji w której wielkie koncerny będą chciały się w nich reklamować.

Czy postradałem zmysły? Przecież ciągle można usłyszeć utyskiwania wielu, a to że w interfejsie xboxa360 pojawią się reklamy, a to że w niektórych grach pojawiają się reklamy w formie chamskich wstawek (szczegół, że zwykle w tych udostępnionych za darmo) albo w ogóle że reklama to ZUO. Zdaje się nawet kiedyś widziałem artykuł w którym autor narzekał, że na reklamę gry autorzy wydali więcej niż na stworzenie samej gry.

A przecież reklama to jedna z sił napędowych gospodarki. Dlaczego więc tak wielu wciąż uparcie broni jak niepodległości, „nieskazitelności” gier pod tym względem? Przecież zyski dla graczy i producentów mogą być naprawdę spore. A z pieniędzmi trzeba się liczyć, przecież koszta produkcji gier wciąż rosną. Gracze chcą mieć coraz lepszą grafikę, coraz lepszą muzykę, coraz lepszą interakcje z otoczeniem etc. Przy tak rosnących wymaganiach, jeśli nie znajdzie się dodatkowy sposób finansowania gier, to za parę lat może okazać się że 200 pln za grę konsolową to super tanizna! Bo nagle może się okazać że gry będą droższe np. o 50%, co w przypadku gry konsolowej może dać nawet 350 złociszy za zwykłą nowość! A gdyby dodatkowe koszta były pokrywane z budżetów reklamowych gigantów, to zyskali by gracze (ładniejsze, lepiej udźwiękowione itd. Gry) i producenci (dodatkowy zysk)!

Oczywiście Easy... nie jestem za chamskimi reklamami wyskakującymi w czasie gry. Wiadomo, że sytuacja w której Mario bęcnie pupą w kostki po to żeby przebić się w dolne rejony planszy, uderza, rozbija, boli go tyłek a nam wyskakuje advert z lekiem na hemoroidy to było by grube przegięcie. Ale Już chociażby reklamy na billboardach poustawianych na trasach wyścigów są moim zdaniem jak najbardziej na miejscu. Zresztą skoro mowa o billboardach to pomyślcie jaki potencjał niesie ze sobą takie GTA. Bohater poruszający się po wirtualnym mieście, w którym reklamy nie są wymyślonymi planszami jak do tej pory, ale prawdziwymi reklamami wielu prawdziwych firm! Czy świat Grand Theft Auto nie zyskał by na realizmie? Czy reklamy, tak naturalne dla dużego miasta kłuły by kogokolwiek w oczy? A dzięki takim reklamom budżet gry mógłby zwiększyć się o wiele paczuszek zielonych papierków, co przełożyło by się na lepszą grafikę/lepsze dopracowanie produktu/lepszą interaktywność itd.

No dobrze, ale co z grami w których nie ma jak umieścić jakiegokolwiek billboardu. Przecież one tez niosą wspaniały potencjał reklamowy. Jaki? Wystarczy skorzystać ze sprawdzonych w Hollywood schematów – odpowiedzią jest Product placement !

Dlaczego bohater gry w cut-scence, wylatując np. na wakacje, po skończonej, dobrej robocie, nie może wsiąść do samolotu z logiem British Airways? Albo dlaczego twardy, męski macho nie może używać okularów przeciwsłonecznych o wzorze dokładnie takim jaki właśnie wprowadza na rynek Firma „X”? Dlaczego sexi lala nie będzie ssać co chwilę lizaków wyglądających dokładnie jak Lizaki „Chupa Chups” niczym słynny „Kojak” (pomijam konotacje seksualne)?

Oczywiście nie mówię o sytuacji, rodem z niektórych filmów, w której np. bohater „Uncharted” komplementowany za wspaniale ogoloną twarz powie „To dlatego, że goliłem się pianką Gillette!” bo to doprowadziło by do żenującego poziomu jakość gry. Ale już dyskretna retrospekcja pokazująca jak chłopak się goli, fatalnie fałszując ale doprowadzając swoją twarz do jakości twarzy super modeli z dyskretnie rzuconą w kącie pianką i maszynką firmy Gillette, była by nie tylko  dodatkowym atutem humorystycznym gry, ale również przełożyła by się na realne pieniądze przeznaczone na tytuł, a co to oznacza już wcześniej pisałem.... :)

Wiadomo też, że nie do każdej gry można było by zastosować taki product placement. Chociaż z drugiej strony... gdyby Bohater Assasins Creed II wszedł w cut scence do jakiejś szwalni znanej z doskonałych tkanin... a ona przypadkiem tylko nawiązywała by do Jakiejś znanej włoskiej marki odzieżowej... pozytywne skojarzenia czasem są silniejsze niż reklamowanie się „wprost”...

Ale może się mylę – może takie formy reklamy, które mi się osobiście podobają, innym by przeszkadzały w odbiorze gier? Co wy na to?

Nie przeczytaliście źle. Ja naprawdę zatytułowałem tego art'a "Reklama w grach to same plusy". A zatytułowałem go tak dlatego, że uważam że nie tylko nie powinno się psioczyć na jakiekolwiek umieszczanie reklam w grach, ale, przy pewnych założeniach, pożądać sytuacji w której wielkie koncerny będą chciały się reklamować w grach.
Czy postradałem zmysły? Przecież ciągle można usłyszeć utyskiwania wielu, a to że w interfejsie xboxa360 pojawią się reklamy, a to że w niektórych grach pojawiają się reklamy w formie chamskich wstawek (szczegół, że zwykle w tych udostępnionych za darmo) albo w ogóle że reklama to ZUO. Zdaje się nawet kiedyś widziałem artykuł w którym autor narzekał, że na reklamę gry autorzy wydali więcej niż na stworzenie samej gry.
A przecież reklama to jedna z sił napędowych gospodarki. Dlaczego więc tak wielu wciąż uparcie broni jak niepodległości, „nieskazitelności” gier pod tym względem? Przecież zyski dla graczy i producentów mogą być naprawdę spore. A z pieniędzmi trzeba się liczyć, przecież koszta produkcji gier wciąż rosną. Gracze chcą mieć coraz lepszą grafikę, coraz lepszą muzykę, coraz lepszą interakcje z otoczeniem etc. Przy tak rosnących wymaganiach, jeśli nie znajdzie się dodatkowy sposób finansowania gier, to za parę lat może okazać się że 200 pln za grę konsolową to super tanizna! Bo nagle może się okazać że gry będą droższe np. o 50%, co w przypadku gry konsolowej może dać nawet 300 złociszy za zwykłą nowość!
A gdyby dodatkowe koszta były pokrywane z budżetów reklamowych gigantów, to zyskali by gracze (ładniejsze, lepiej udźwiękowione itd. Gry) i producenci (dodatkowy zysk)!
Oczywiście Easy... nie jestem za chamskimi reklamami wyskakującymi w czasie gry. Wiadomo, że sytuacja w której Mario bęcnie pupą w kostki po to żeby przebić się w dolne rejony planszy, uderza, rozbija, boli go tyłek a nam wyskakuje advert z lekiem na hemoroidy to było by grube przegięcie. Ale Już chociażby reklamy na billboardach poustawianych na trasach wyścigów są moim zdaniem jak najbardziej na miejscu. Zresztą skoro mowa o billboardach to pomyślcie jaki potencjał niesie ze sobą takie GTA. Bohater poruszający się po wirtualnym mieście, w którym reklamy nie są wymyślonymi planszami jak do tej pory, ale prawdziwymi reklamami wielu prawdziwych firm! Czy świat Grand Theft Auto nie zyskał by na realizmie? Czy reklamy, tak naturalne dla dużego miasta kłuły by kogokolwiek w oczy? A dzięki takim reklamom budżet gry mógłby zwiększyć się o wiele paczuszek zielonych papierków, co przełożyło by się na lepszą grafikę/lepsze dopracowanie produktu/lepszą interaktywność itd.
No dobrze, ale co z grami w których nie ma jak umieścić jakiegokolwiek billboardu. Przecież one tez niosą wspaniały potencjał reklamowy. Jaki? Wystarczy skorzystać ze sprawdzonych w Hollywood schematów – odpowiedzią jest Product placement !
Dlaczego bohater gry w cut-scence, wylatując np. na wakacje, po skończonej, dobrej robocie, nie może wsiąść do samolotu z logiem British Airways? Albo dlaczego twardy, męski macho nie może używać okularów przeciwsłonecznych o wzorze dokładnie takim jaki właśnie wprowadza na rynek Firma „X”? Dlaczego sexi lala nie będzie ssać co chwilę lizaków wyglądających dokładnie jak Lizaki „Chupa Chups” niczym słynny „Kojak” (pomijam konotacje seksualne).
Oczywiście nie mówię o sytuacji, rodem z niektórych filmów, w której np. bohater „Uncharted” komplementowany za wspaniale ogoloną twarz powie „To dlatego, że goliłem się pianką Gillette!” bo to doprowadziło by do żenującego poziomu jakość gry. Ale już dyskretna retrospekcja pokazująca jak chłopak się goli, fatalnie fałszując ale doprowadzając swoją twarz do jakości twarzy super modeli z dyskretnie rzuconą w kącie pianką i maszynką firmy Gillette, była by nie tylko  dodatkowym atutem humorystycznym gry, ale również przełożyła by się na realne pieniądze przeznaczone na tytuł, a co to oznacza już wcześniej pisałem.... :)
Oczywiście nie do każdej gry można było by zastosować taki product placement. Chociaż z drugiej strony... gdyby Bohater Assasins Creed II wszedł w cut scence do jakiejś szwalni znanej z doskonałych tkanin... a ona przypadkiem tylko nawiązywała by do Jakiejś znanej włoskiej marki odzieżowej... pozytywne skojarzenia czasem są silniejsze niż reklamowanie się „wprost”...
Ale może się mylę – może takie formy reklamy, które mi się osobiście podobają, innym by przeszkadzały w odbiorze gier? Co wy na to?

21:28, don_wroc_love
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 01 lutego 2010
czy nowy film z DNF zdradza producenta gry?

Będzie szybko - w sieci pojawił się nowy film z gameplayem z Qltowego już Duke Nukem Forever. I w sumie nie było by czym się podniecać, ot kolejny przecież z martwej zdaje się gry (nawet ja niedawno przestałem wierzyć w wyjście kśięcia) gdyby nie loga firm na początku zwiastuna...

T2 - do przewidzenia ... sprawa sądowa o prawa do Duke'a była całkiem głośna swego czasu..
3DRealms... czy jest ktoś przy zdrowych zmysłach, kto nie spodziewał się loga tej firmy?

ale to TRZECIE LOGO.....przyznam się szczerze, że zdębiałem... zresztą zobaczcie sami ->

a sam gameplay? ot taki typowy UE3... to wystarczy za komentarz ;)

20:32, don_wroc_love
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3