|
Zakładki:
POLECANE STRONY
Tagi
|
Wpisy z tagiem: gry
niedziela, 21 lutego 2010
Arcybiskup York - Gry to Więzienie!
Okropne, okropne gry! - tak powiedział arcybiskup York John Sentamu na spotkaniu kościelnym w czwartkową noc. I nie - nie chodziło mu o grę Rogue Warrior.... Arcybiskup zaatakował gry jako zjawisko. Nawiązując do Nelsona Mandeli, I Marcina Lutera Kinga powiedział "W tym pięknym dniu, w którym świętujemy 20 lecie, wyjścia Nelsona Mandeli z więzienia, jak możemy pomóc młodym ludziom, żeby uwolnili się z więzienia tych, okropnych, okropnych gier wideo!" Czyżby wielebny arcybiskup czytał tego bloga, czyżby wpadł mu w ręce tekst "czy gry zaprowadzą nas do piekła" ? A jeśli to jego własne, przemyślenia... to czy ma rację? czy czujecie się zniewoleni przez gry wideo w jakie gracie? Bo Zastanówmy się o co wielebnemu chodziło.. możliwe, że miał na myśli uzależnienie od gier, ale czy w obecnych czasach, gdy biegamy całymi dniami, nie mając czasu na rozrywkę w postci gier i siadamy do nich późno wieczorem, gdy żona już śpi/albo czyta książkę takie uzależnienie dotyka wiele osób? Możemy założyć, że młodsze osoby są na to podatne - wiadomo szkoła, nawet ta wymagająca, nie jest jakimś wielkim wyzwaniem dla młodego, zdolnego człowieka, więc ten może spokojnie wykroić parę godzin na granie, student podobnie... ale czy takie pare godzin dziennie to już uzależnienie? to więzienie dla duszy? A może tak jak inny uczestnik debaty, pan Tom Benyon, miał na myśli Diabła który dzięki temu że "ma dostęp do najlepszych kanałów dotarcia do młodzierzy" opanowywuje nasze dusze i niewatpliwie "ma monopol na brutalne i pornograficzne gry wideo"? Jak czujecie Wy - czytelnicy tego bloga - czy dla Was gry to więzienie? Czy czujecie się zamknięci w złotej klatce z grą, która nie pozwala wam na normalne uczestniczenie w świecie? A może czujecie, że opanował Was diabeł, dzięki brutalnym i pornograficznym grom wideo? A może.... może po prostu kościół atakuje teraz gry, tak jak kiedyś atakował radio, telewizję, teatr...? może kościół potrzebuje chwili czasu, zanim dostrzeże w tym nowym medium szansę, na krzewienie Słowa Bożego? Co o tym sądzicie? jak bardzo chcesz grać w gry - wykres
prosty wykres pokazujący naszą chęć do zagrania w grę komputerową... Czyż nie uderza swoją prawdziwością?
środa, 03 lutego 2010
Reklama w grach to same plusy
Nie przeczytaliście źle. Ja naprawdę zatytułowałem tego art'a "Reklama w grach to same plusy". A zatytułowałem go tak dlatego, że uważam że nie tylko nie powinno się psioczyć na umieszczanie reklam w grach, ale, przy pewnych założeniach, pożądać sytuacji w której wielkie koncerny będą chciały się w nich reklamować. Nie przeczytaliście źle. Ja naprawdę zatytułowałem tego art'a "Reklama w grach to same plusy". A zatytułowałem go tak dlatego, że uważam że nie tylko nie powinno się psioczyć na jakiekolwiek umieszczanie reklam w grach, ale, przy pewnych założeniach, pożądać sytuacji w której wielkie koncerny będą chciały się reklamować w grach.
Czy postradałem zmysły? Przecież ciągle można usłyszeć utyskiwania wielu, a to że w interfejsie xboxa360 pojawią się reklamy, a to że w niektórych grach pojawiają się reklamy w formie chamskich wstawek (szczegół, że zwykle w tych udostępnionych za darmo) albo w ogóle że reklama to ZUO. Zdaje się nawet kiedyś widziałem artykuł w którym autor narzekał, że na reklamę gry autorzy wydali więcej niż na stworzenie samej gry. A przecież reklama to jedna z sił napędowych gospodarki. Dlaczego więc tak wielu wciąż uparcie broni jak niepodległości, „nieskazitelności” gier pod tym względem? Przecież zyski dla graczy i producentów mogą być naprawdę spore. A z pieniędzmi trzeba się liczyć, przecież koszta produkcji gier wciąż rosną. Gracze chcą mieć coraz lepszą grafikę, coraz lepszą muzykę, coraz lepszą interakcje z otoczeniem etc. Przy tak rosnących wymaganiach, jeśli nie znajdzie się dodatkowy sposób finansowania gier, to za parę lat może okazać się że 200 pln za grę konsolową to super tanizna! Bo nagle może się okazać że gry będą droższe np. o 50%, co w przypadku gry konsolowej może dać nawet 300 złociszy za zwykłą nowość! A gdyby dodatkowe koszta były pokrywane z budżetów reklamowych gigantów, to zyskali by gracze (ładniejsze, lepiej udźwiękowione itd. Gry) i producenci (dodatkowy zysk)! Oczywiście Easy... nie jestem za chamskimi reklamami wyskakującymi w czasie gry. Wiadomo, że sytuacja w której Mario bęcnie pupą w kostki po to żeby przebić się w dolne rejony planszy, uderza, rozbija, boli go tyłek a nam wyskakuje advert z lekiem na hemoroidy to było by grube przegięcie. Ale Już chociażby reklamy na billboardach poustawianych na trasach wyścigów są moim zdaniem jak najbardziej na miejscu. Zresztą skoro mowa o billboardach to pomyślcie jaki potencjał niesie ze sobą takie GTA. Bohater poruszający się po wirtualnym mieście, w którym reklamy nie są wymyślonymi planszami jak do tej pory, ale prawdziwymi reklamami wielu prawdziwych firm! Czy świat Grand Theft Auto nie zyskał by na realizmie? Czy reklamy, tak naturalne dla dużego miasta kłuły by kogokolwiek w oczy? A dzięki takim reklamom budżet gry mógłby zwiększyć się o wiele paczuszek zielonych papierków, co przełożyło by się na lepszą grafikę/lepsze dopracowanie produktu/lepszą interaktywność itd. No dobrze, ale co z grami w których nie ma jak umieścić jakiegokolwiek billboardu. Przecież one tez niosą wspaniały potencjał reklamowy. Jaki? Wystarczy skorzystać ze sprawdzonych w Hollywood schematów – odpowiedzią jest Product placement ! Dlaczego bohater gry w cut-scence, wylatując np. na wakacje, po skończonej, dobrej robocie, nie może wsiąść do samolotu z logiem British Airways? Albo dlaczego twardy, męski macho nie może używać okularów przeciwsłonecznych o wzorze dokładnie takim jaki właśnie wprowadza na rynek Firma „X”? Dlaczego sexi lala nie będzie ssać co chwilę lizaków wyglądających dokładnie jak Lizaki „Chupa Chups” niczym słynny „Kojak” (pomijam konotacje seksualne). Oczywiście nie mówię o sytuacji, rodem z niektórych filmów, w której np. bohater „Uncharted” komplementowany za wspaniale ogoloną twarz powie „To dlatego, że goliłem się pianką Gillette!” bo to doprowadziło by do żenującego poziomu jakość gry. Ale już dyskretna retrospekcja pokazująca jak chłopak się goli, fatalnie fałszując ale doprowadzając swoją twarz do jakości twarzy super modeli z dyskretnie rzuconą w kącie pianką i maszynką firmy Gillette, była by nie tylko dodatkowym atutem humorystycznym gry, ale również przełożyła by się na realne pieniądze przeznaczone na tytuł, a co to oznacza już wcześniej pisałem.... :) Oczywiście nie do każdej gry można było by zastosować taki product placement. Chociaż z drugiej strony... gdyby Bohater Assasins Creed II wszedł w cut scence do jakiejś szwalni znanej z doskonałych tkanin... a ona przypadkiem tylko nawiązywała by do Jakiejś znanej włoskiej marki odzieżowej... pozytywne skojarzenia czasem są silniejsze niż reklamowanie się „wprost”... Ale może się mylę – może takie formy reklamy, które mi się osobiście podobają, innym by przeszkadzały w odbiorze gier? Co wy na to?
wtorek, 02 lutego 2010
Wii Fit czyni cuda
Dzisiaj też będzie "na szybko" pisane, więc piszę krótko i zwięźle. Drodzy panowie, jeśli martwicie się tym że waszej małżonki/dziewczyny bądź małżonki/dziewczyny kolegi zaczyna ostatnio "być coraz więcej" ( ;) ) to może czas zainwestować w Wii Fit? Wiem że "hardkory" zaraz się skrzywią z obrzydzenia, ale... popatrzcie na tą panią - miała problem, ze zrzuceniem wagi, po tym jak urodziła kolejne dziecko, żadne diety cud nie działały... pomogła dopiero przystawka do konsoli razem z dietą. zresztą niech przemówią zdjęcia - przed "kuracją" Wii Fit ważyła 114 kilogramów
a PO już tylko 63,5 kg
prawda, że gry to jednak wspaniały wynalazek? ;) za gossipgamers
sobota, 30 stycznia 2010
Najbardziej pojechane japońskie gry
Od dawna mam wrażenie, że japończycy są dziwni. Przynajmniej dla europejczyków. Im więcej filmów z ich teleturniejami oglądam w telewizji, im więcej słyszę o ich pomysłach w kategorii "spotyka się ciało z ciałem" tym mocniej utwierdzam się w tym przekonaniu... Ale dzisiaj zobaczyłem coś naprawdę niesamowitego... zbiór japońskich gier... zresztą przekonajcie się sami: 1) Muscle March
w sumie idea jest niewinna, prężymy mięśnie żeby przejść przez dziurę w ścianie wybitą przez biegnącego przed nami mięśniaka... takie "hole in the wall" w kategorii gier. Nie przerosło mnie nawet to, że za bohatera możemy wybrać misia polarnego w majtkach. Ale ten film...
za każdym razem zwijam się ze śmiechu jak go widzę.... a Wy? 2) Kocham Koty No dobra żartuję. Gra nazywa się "Sukeban Shachou Rena" i w sumie to za bardzo nie wiem o co w niej chodzi. Zdaje się mamy kryć się przed kotami które nas kochają....
Warto odnotować, że gra sprzedała się w imponującej ilości 100 sztuk. To nie żart - 100 sztuk! Link 3) Pan Komar
Zadaniem gracza jest spijanie krwi z rodziny Yamada. Oczywiście nie podoba im się to. Spijamy krew po cichuuuutku i spadamy stąd, a jak się nie uda, to w mini gierce trzeba rzucać bombami (!) w określone punkty ciała (taka zdaje się wersja akupunktury) żeby obniżyć stres ofiary...
Ktoś ma ochotę na odrobinę krwi? 4) Rose and Camellia 2
Tu sprawa jest prosta. Walimy lasce w twarz "z liścia". Prawda że słodkie?
.....
i na końcu mój osobisty faworyt 5) LSD: The Dream Emulator
Zasadniczo w tej "grze" nie robimy nic. Po prostu przemieszczamy się po tym wirującym środowisku.... jeszcze gdyby to była po prostu wizualizacja do winampa to bym się nie zająknął nawet, ale GRA?? Moja tolerancja jest chyba jednak zbyt słaba....
Więcej dziwnych japońskich gier znajdziecie tutaj A może znacie jakieś inne pojechane (niekoniecznie japońskie) gry? W każdym razie ja na dzisiaj mam już dość...
niedziela, 24 stycznia 2010
Alkohol - niebezpieczny przyjaciel gracza
Postawmy sprawę jasno - bez owijania w bawełnę: 1 - Wódka i wszelakie inne alkohole są dla ludzi. 2 - Dorośli gracze czasami piją grając. Są dorośli, mają do tego prawo. I o ile ich picie nie przeradza się w nałóg, a jest tylko swego rodzaju katalizator (w nie za dużych ilościach) wzmacniający odczucie przyjemności płynące z grania w grę to dobrze. Przestańmy w końcu o tym szeptać po kątach, kryć się przed opinią publiczną jakby mieli się na nas rzucić i rozszarpać. Przecież spora część z nich zapewne też czasami pije! Dlaczego gry połączone z alkoholem muszą kojarzyć się z upośledzeniem społecznym? Czy są gorsze niż piwko w czasie meczu, albo szklaneczka dobrej whisky przy oglądaniu teatru telewizji? ja zakładam, że odrobina alkoholu (o ile jest rzeczywiście odrobiną) jeszcze nikogo nie zabiła, a wręcz, jak to jest w przypadku czerwonego wina, może być zdrowa dla dorosłego człowieka. A co z graczami, którzy podchodzą świadomie i dojrzale do kwestii umilania sobie grania odrobiną "wspomagaczy"? na pewno trzeba pamiętać o paru zasadach 1) nie upijać się do nieprzytomności, szczególnie grając w gry multiplayerowe Nie chcemy przecież trafić na szary koniec listy graczy w pokoju deathmatchowym? albo grając ze znajomymi w Guitar Hero, nie tylko poplątać wszystkie nutki, ale zastosować sposób paru rockanów i puścić na scenę pięknego opierzonego pawia? ale może być jeszcze gorzej - załóżmy że gramy w Buzz!: wybieramy sobie fatalnego avatara, fatalnie odpowiadamy na pytania by w środku rozgrywki paść w rogu pokoju? Albo grają w tenisa w Wii stracić równowagę i wparadować w telewizor zrzucając go? o Nie! Prawdziwy gracz zna umiar i potrafi bawić się kulturalnie przy alkoholu ! 2) Kiedy piłeś nie prowadź samochodów Tu chyba nie ma co za wiele tłumaczyć. Wszelakie próby ukończenia na wysokiej pozycji dowolnego rajdu w DiRT, Forzie3 bądź Gran Turismo po prostu muszą skończyć się niepowodzeniem. Po prostu nie ma innej możliwości. Piłeś? Nie jedź! 3) Grając i pijąc przygotuj sobie odpowiednie ilości dobrego jedzenia (popularnie rzecz ujmując - zagrychy) Wiadomo - po paru drinacz włącza się gastrofaza. A wtedy człowiek rzuca się na wszystko co można (a czasami na to czego już nie można) spożyć. A przecież mądry gracz może sobie przygotować odpowiednie menu wcześniej. Np. dobry ser pleśniowy do czerwonego wina, albo chipsy paprykowe + dobry ser feta do whisky, ewentualnie słone paluszki do piwa... 4) Posprzątaj po swoich ekscesach Wiadomo, jak się je i pije, to człowiek nie zawsze zachowa porządek w około fotela, kanapy na której siedział gdy grał. Mądry gracz, po skończonej rozrywce nie będzie angażował swojej pięknej żony do posprzątania chlewu jaki zostawił. Mądry gracz sprawnie usunie wszystkie, nawet najmniejsze śmieciuszki, pochowa butelki, pozmywa szklanki od drinków i w ogóle pozostawi miejsce z której wstał w należytym porządku. Oczywiście jest w stanie to zrobić ponieważ trzyma się zasady nr1 - czyli nie upija się do nieprzytomności.
a teraz najprzyjemniejsza część... Co pić? Pewnie każdy ma swoje ulubione drinki, drineczki czy inne alkohole. Ja proponuję , (w skromych ilościach oczywiście takie to używki) a) Wytrawne czerwone wino Parę łyków i człowiekowi robi się dobrze. Do tego wspomniany ser pleśniowy i niebo w gębie... b) Whisky z Colą i lodem Wiem, że to studencki wynalazek i że godzi on prosto w serce smakoszy tego szlachetnego trunku, ale co zrobić jeśli nam smakuje? moja rada - olać konwenanse i cieszyć się radością dobrego drinka :) c) Grzana whisky Tu kojene pogwałcenie "świętych" reguł, ale co mi tam... :) dobra grzana łycha, z syropem karmelowym, goździkiem i cytrynką smakuje genialnie. A tradycjonaliści niech się wściekają :) d) Żołądkowa gorzka ze Sprite'm To świeży pomysł ponoć. Niedoceniana, a wręcz wykpiwana Żołądkowa znowu robi się trendy (chociaż teraz to się podobno "Indie" mówi...) . Podana ze Sprite'm i dwoma kostkami lodu smakuje wspaniale :) EDIT: e) Grzaniec Galicyjski Tu nie ma co wiele dodawać - Wspaniałe grzane winko, które wystarczy mocno podgrzać, wrzucić cytrynkę i rozkoszować się wspaniałym smakiem :) KONIEC EDIT'a tyle propozycji na dzisiaj z mojej strony.
art luźno inspirowany artykułem Alcohol: The Real Gamer Fuel |