Wpisy z tagiem: hardcore

wtorek, 26 stycznia 2010
Prawdziwy gracz

Ostatnio sporo się mówi o grach w kontekście „Prawdziwego Gracza”. O tym, że dana gra jest/bądź nie jest dla niego stworzona. O tym, czy Prawdziwy gracz w takie gry powinien grać, o tym, że producenci gier olewają „Prawdziwego Gracza” (podobno objawia się to tym, że wycinane zostają z gier dedykowane serwery, że znika możliwość modowania gier, że  rozgrywka jest coraz prostsza i że gry są coraz głupsze)

A Prawdziwy Gracz na tym cierpi...

Ale kimże jest ten mityczny „Prawdziwy Gracz”? czy można go w ogóle zdefiniować? Zasadniczo można by założyć, że prawdziwy gracz jest graczem hardcore’owym, czyli tzw. Hardkorowcem...

ekhm... no tak...

Ale w takim układzie jak zdefiniować prawdziwego hardkorowca? Czy patrząc na te narzekania można założyć że hardkorowcem jest ten osobnik, który katuje gry do upadłego, cieszy się grą na dedykowanych serwerach i ciągle gra w mody do gier? Dodatkowo: w grach szuka wysoce skomplikowanej i rozbudowanej fabuły i wielkich wyzwań, gry nie mają przed nim tajemnic i poświęca im połowę swojego życia (w czasie tej drugiej połowy śpi)? Myślę, że mogło by to być spłyceniem sprawy, ale załóżmy, że ogólnie taka charakterystyka po części może sprostać wymaganiom, szczególnie że słownik z gry-online podaje bardzo zbliżoną charakterystykę:

http://www.gry-online.pl/slownik_haslo.asp?ID=h006

hardcore'owy gracz

Gracz preferujący hardcore'owe gry; oceniający gry nie pod kątem ich piękna zewnętrznego, lecz skomplikowania ich projektu i tym samym bogactwa ich świata; również: bardzo dobry gracz i trudny przeciwnik.

No dobrze, ale skoro on jest prawdziwym graczem, to dlaczego ja (którego nie interesują mody, serwery dedykowane i inne tego typu historie a preferuje gry krótkie i proste) jestem tym nieprawdziwym? Dlaczego jego prawdziwość jest prawdziwsza od mojej prawdziwości?

Popatrzmy na inne dziedziny życia. Czy czytelnik, który czyta różne przekłady jednej książki, jakiejś mocno skomplikowanej (np. Biblii, Encyklopedii Britannica czy czegoś równie złożonego) jest nazywany prawdziwym czytelnikiem w odróżnieniu od czytelnika czytającego różne książki, komiksy bądź blogi chociażby? Czy taki czytelnik może wywyższać się nad innymi czytelnikami? A może obaj są po prostu czytelnikami? I czegoś takiego jak „prawdziwy czytelnik” po prostu nie ma?

Albo wśród słuchaczy muzyki. Czy Ten który słucha tylko np. jakiejś odmiany electro-pop, oraz tysiąca remiksów konkretnych kawałków z tej dziedziny jest prawdziwszym słuchaczem, od słuchacza mającego szerokie horyzonty i szukającego różnorakich doznań w muzyce? Albo prawdziwszym słuchaczem od tego, który słucha muzyki popularnej?

A może obaj są po prostu słuchaczami? I czegoś takiego jak „prawdziwy słuchacz” po prostu nie ma?

Ale zajmijmy się drugą stroną medalu. Czemu np. Casual nie może być nazwany „Prawdziwym graczem”? zwłaszcza, że pojęcie Casuala w ostatnich latach znacząco ewoluowało. Czy opinie o casualach, jako ludziach grających od czasu do czasu w pasjansa, bądź z żoną/brate/siostrą na Wii są wciąż aktualne?

Jakiś czas temu zastanawiałem się nad tym w komentarzach na Gamecornerze - jak zakwalifikować człowieka grającego po kilkanaście, kilkadziesiąt minut dziennie a raz na parę dni po 2, 3 godziny w jakąś grę?

Nie jest casualem (wg starej definicji) , bo przeszedł sporą część gier z grupy, która go interesuje (np. Fps) i wie dość dużo o rynku gier (być może zaczął przygodę z grami jeszcze w czasach komputerów 8bitowych a być może czyta pisma branżowe). Ale nie jest też hardcore’owcem bo jego wyniki w grach są „średnie”, nie zwiedza każdego zakamarka w grze i nie może pozwolić sobie na granie po kilka godzin dziennie bo rodzina, praca, przyjaciele, kot, pies, rybki i inne rozrywki – kino, rower, sport.... Ale za to często kupuje gry, gra w większość aktualnych hitów, doskonale orientuje się w temacie gier... czy taki gracz nie może być nazwany „prawdziwym graczem”? a jeśli nie – to dlaczego?

No właśnie. Może takie podejście do sprawy, również w kategorii gier komputerowych jest po prostu nie na miejscu? Może definiowanie siebie jako prawdziwego gracza jest równie niepoważne jak definiowanie się jako „prawdziwego słuchacza” bądź „prawdziwego czytelnika”? Może to po prostu jakaś forma próby wyróżnienia się spośród masy szarych graczy, bodziec mający zwiększyć nasze samcze „JA”? Kwestię „po co” pomijam, bo zapewne można by tym zapełnić parę dodatkowych stron a i tak nikt tego nie przeczyta :)

Wnioski?

Może po prostu dajmy spokój z definiowaniem się jako „Prawdziwy gracz” „Hardkor” czy „Casual”? Może czas zapomnieć o przestarzałych i nie pasujących do dzisiejszych czasów  określeniach i mówić o sobie jako o „graczach” po prostu? Pamiętając oczywiście o tym, że mamy różne gusta, że różne gry cieszą różnych ludzi i różni ludzie mogą poświęcić inną ilość czasu na gry...

22:17, don_wroc_love
Link Komentarze (9) »